O mnie

Nazywam się Sylwia Mazur i ogromnie się cieszę, że masz ochotę bliżej poznać mnie i moją historię.

Do 20 r. życia wyglądało ono całkiem normalnie. Szkoła, praca, spotkania z przyjaciółmi oraz sport, ktoremu poświęcałam większość swojego wolnego czasu. Byłam bardzo zajęta, co skutkowało rzadkim odpoczynkiem, małą ilością snu i dietą ubogą w składniki odżywiające moje ciało. Zawsze jednak towarzyszyły mi uśmiech na twarzy oraz poczucie radości z życia, niezależnie od okoliczności w jakich się znajdowałam. Jednak to co było przede mną do odkrycia, czekało na mnie tuż za rogiem…

Ostatni egzamin maturalny za mną i już kilka godzin później byłam w drodze do miejsca, o którym od dzieciństwa marzyłam- Niemcy. Nie mając wielu pieniędzy, ani żadnych planów, wyruszyłam spełniać swoje marzenia, nie wiedząc nawet jakie one są i czego chcę…
Po przyjedzie, nie znając języka, przystąpiłam do poszukiwania pracy. Zaczęłam pracować jako pomoc domowa. Chodziłam do pracy 7 dni w tygodniu, od rana do wieczora, do czasu, aż moje ciało powoli zaczęło odmawiać mi posłuszeństwa. Codziennie towarzyszyły mi zmęczenie tuż po przebudzeniu, problemy z kręgosłupem, krwotoki z nosa, problemy ze skórą, a także wiele innych dolegliwości, które sprawiały mi ból i utrudniały codziennie funkcjonowanie.

Zaczęły się wizyty u lekarzy, badania i diagnoza… nieuleczalna choroba.
Wtedy nie wiedziałam, że ten „wyrok” diametralnie zmieni moje życie.
Lekarze orzekli, że nie ma szans na poprawę, nie mówiąc o wyzdrowieniu.
Błogosławieństwem okazały się moja wiara oraz zaufanie, które przełamały smutek i łzy, które się wówczas pojawiały. Nie informując rodziny i przyjaciół o niczym zaczęłam szukać informacji, które mogłyby być inne niż te, które obwieszczali bezradni lekarze.
I tak trafiłam na cudowne blogi oraz książki ludzi, którzy swoim przykładem pokazywali, że możliwy jest powrót do zdrowia niezależnie od ostatecznej decyzji lekarzy.
Od tamtej chwili zaczęły się ogromne zmiany na planie fizycznym:
*zaczęłam mniej pracować,
*oczyściłam kuchnię z produktów przetworzonych, zawierających konserwanty i zamieniłam na świeżą, ekologiczną i naturalną żywność. Codziennością stały się świeżo-wyciskane soki, musy owocowe i warzywne, zielone koktajle, roślinne mleka na bazie orzechów i nasion.
Przez jakiś okres byłam witarianką, aby oczyścić organizm, a później zostałam weganką, wyłączając z diety całkowicie produkty pochodzenia zwierzęcego. Nawet kosmetyki, zawierające mnóstwo chemii, wymieniłam na bardziej naturalne i ekologiczne,
*zaprzestałam słuchania negatywnych informacji, płynących z telewizji, z gazet czy z radia , jak i od ludzi, którzy mnie otaczali. Zaczęłam skupiać się na rzeczach pięknych!
*oczyściłam ciało, najpierw samodzielnie, a później korzystając z pomocy naturopatów,
*wprowadziłam suplementację,
*zaczęłam znów więcej ćwiczyć i poświęcać więcej czasu na odpoczynek.
Czułam ogromną poprawę zdrowia,na wielu poziomach. Jednak to był dopiero początek mojego procesu zdrowienia.
Wejrzałam w siebie, aby móc otworzyć jeszcze bardziej serce, które dodałoby mi energii uzdrawiającej, której wciąż potrzebowałam, i tak:
*wybaczyłam sobie i innym, którzy wywoływali we mnie poczucie urazy, żalu krzywdy
Najtrudniejszym procesem wybaczania okazało się wybaczenie osobie, ktora w dzieciństwie zakorzeniła we mnie ból oraz mojej najbliższej rodzinie,
*przestałam krytykować innych, a przede wszystkim siebie,
*zaakceptowałam  i pokochałam siebie dokładnie taką jaką jestem, ze wszystkimi niedoskonałościami, z których do tej pory nie byłam zadowolona,
*zaczęłam afirmować swoje życie, wybierając tylko myśli wspierające i budujące,
*zaczęłam praktykować wdzięczność, która spowodowała, że zaczęłam skupiać się na dobrobycie i doceniać nawet bardzo małe rzeczy, ciesząc się ze wszystkiego jak małe dziecko:)
 W tym czasie obudziła się we mnie chęć, by wesprzeć ciało człowieka w chorobie za pomocą natury.

Nie znając zbytnio języka niemieckiego,ale słuchając pragnienia swojego serca zapisałam się na studia medyczne, po których mogę wyspecjalizować się w metody, które są tylko naturalne np. ziołolecznictwo, homeopatia, medycyna chińska oraz wiele innych cudownych i naturalnych metod. Ważne również stało się dla mnie to, co ląduje na moim talerzu, więc zdecydowałam się na studia z dietetyki z medycyny chińskiej także w Niemczech.

Jedną z przełomowych zmian, jakie pamiętam był moment,w którym odeszła jedna z najbliższych mi osób, bez której nie wyobrażałam sobie mojego życia. Jednak w dniu kiedy przyszedł moment pożegnania, doświadczyłam oświecenia-zamiast łez, smutku i poczucia straty, pojawiły się we mnie tylko radość, spokój, zaufanie, zrozumienie i JEDNOŚĆ…

Jedność, w której trwasz ze wszystkimi istotami, gdzie pojawia się świadomość wszelkiego istnienia i poczucie, ze jesteś całością.
Nie potrzebujesz zadawać więcej pytań, szukać Boga czy istoty, która to wszystko stworzyła, znika strach przed śmiercią, bo wiesz, ze jesteś wieczny, a wraz z Tobą wszystko co istnieje. Bycie w takim stanie powoduje radość przeogromną, miłość do tego co jest, zaufanie i spokój- to  przypomnienie sobie swojej prawdziwej natury, tego kim jesteś naprawdę, bez myśli, emocji, umysłu czy nawet ciała. Jesteś Miłoscią!

W tamtym momencie nie potrafiłam sobie tego wytłumaczyć, ale to doświadczenie było dla mnie boskim spotkaniem z całym Wszechświatem, który jest jednością i  miłością i właśnie wtedy poczułam to całym sercem. To wydarzenie pozwoliło mi przypomnieć swoją prawdziwą naturę, o której zapomniałam. Był to moment, w którym zaczęłam spędzać więcej czasu ze sobą samą, dając sobie przestrzeń ciszy oraz przestrzeń kreacji, więc:
*chodziłam na spacery,
*spędzałam czas w naturze,
*malowałam,
*tańczyłam,
*jeździłam samotnie na wycieczki za miasto i za granicę,
*zaczęłam robić rzeczy, które moje serce chciało, a które czasem mój umysł klasyfikował je jako szalone
*spędziłam tydzień w Portugalii  z Moojim, „nauczycielem duchowym’’, gdzie z jego pomocą wytworzyłam przestrzeń ciszy i kontaktu ze sobą. Aby móc jeszcze łatwiej nawiązać kontakt z sercem nadałam imię tej przetrzeni,która wie wszystko na Nasz temat/swojej prawdziwej naturze:

ZUZIA (nieraz będę wspominała o niej w filmikach).Ten „głos” ma wiele nazw:Serce, Intuicja, Wyższa Jaźń,Dusza i jak ”to” nazwiesz zależy tylko od Ciebie.
To było cudowne odkrycie!
Od tego momentu stałam się uczniem, który słucha tego głosu i do dziś za nim podążam. Mimo tego jak wiele doświadczyłam i już wiedziałam, nadal pojawiał się w moim życiu stres, lęk albo złość. Wtedy właśnie zrozumiałam, że każda emocja, która pojawia się w naszym życiu jest powodowana MYŚLĄ. Każda!!! To proste, jeśli masz piękne myśli to czujesz się wspaniale, jeśli negatywne to czujesz się źle. I wtedy poznałam cudowną metodę, która bezboleśnie i skutecznie rozpracowuje stresujące myśli. Tą metodą jest „The Work” of Byron Katie. O autorce i metodzie będę mówiła w następnych filmikach.
To co wydarzyło się na pierwszym spotkaniu z autorką gdy ją odwiedziłam na jej kilkudniowym warsztacie zmieniło jeszcze bardziej mój sposób myślenia, który był tak na prawdę największą zmianą jeśli chodzi o postrzegania życia i tego co ono je ze sobą nosi oraz początkiem pracy nad umysłem ludzkim.Chcąc jeszcze więcej wiedzieć o tej metodzie, zaczęłam intensywne ćwiczenia i szkolenia dla Couchów z tej metody abym mogła pracować ze sobą i innymi ludźmi.
I tak Lada moment zostanę certyfikowanym przez Byron Katie Couchem wykorzystując już ją w tym momencie na codzień w swoim prywatnym życiu i stawiając pierwsze kroki z pierwszymi klientami.
Coś wspaniałego!!!

Odpuściłam kontrolowanie tego, co dzieje się na świecie, tego co myślą i robią inni, lub nawet tego, co się przytrafia mnie samej! Uświadamiając sobie,że mam jedynie kontrolę nad tym jak reaguję i co myślę każdego dnia na wszystko co pojawia się w życiu oraz z jaką intencją używam każdego słowa,myśli czy tego co robię…Postrzeganie każdej chwili jako wyjątkowej, akceptując to co jest powoduje nieustanną radość i wdzięczność w moim sercu, a MIŁOŚĆ jaką odkryłam, w całym procesie jaki doświadczyłam powoduje, że chce się nią dzielić z KAŻDYM i ze WSZYSTKIM!!! I dlatego PRAGNIENIEM MOJEGO SERCA W TYM MIEJSCU W KTÓRYM WŁAŚNIE JESTEŚ JEST CHĘC DZIELENIA SIĘ TEGO CO UKOCHAŁAM,:ŻYCIA, KAŻDEJ JEGO CHWILI, KAŻDEJ ISTOTY, KTÓRA JEST DLA MNIE CUDOWNYM ODBICIEM MNIE SAMEJ ORAZ TYM CO  SPRAWIA, ŻE MOJE SERCE SIĘ UŚMIECHA!

 

Widzisz więc,że to co czasem na początku wyglądada jak problem, okazuje się zapakowanym prezentem od losu. Potrzebna jest wiara, chęć zmiany i odwaga. Podążając za głosem serca, który na początku jest bardzo cichy i zagłuszony przez wiele czynników, możesz sam dokonywać cudów w swoim ..zyciu  i rozpakowywać wszystkie podarunki jakie życie Cię obdarowuje. Nie musisz więc szukać więcej na zewnątrz kogoś kto Ci powie co masz zrobić i jaką drogą masz podążać, bo każda odpowiedź jest już w Tobie i żaden „nauczyciel” czy „mistrz” nie jest w stanie wiedzieć więcej na Twój temat niż Ty sam wiesz!!! Potrzebna jest czasem chwila zatrzymania się i wyciszenia, szczerość wobec siebie,odwaga i podążanie za tym co się czuje i zaufanie.

Dziękuje Ci za zaproszenie mnie choć na chwilę do swojego życia czytając te słowa i obserwując moją kreację i dziekuję sobie i jeszcze raz Tobie za odwagę pozwolenie mi bycia sobą i danie mi przestrzeni do zaśpiewania mojej piosenki, która płynie z mojego serca.

Z miłością,

Twoja Sylwia Mazur

 

p.s Dziś moje Ciało, Umysl i Duch są w relewacyjnym stanie!

 

 

Ten Post jest również dostępny w języku: niemiecki